Archive for Luty, 2012

Melomanka c.d.

Posted 27/02/2012 By Pati

Dostałam od Pana Daniela super płytkę do posłuchania. Jest to płyta angielskiego zespołu Cinematic Orchestra, z muzyką nagraną do filmu dokumentalnego o flamingach. Bardzo mi się spodobała.

Melomanka 2Melomanka 2Melomanka 2Melomanka 2

Wielki pech tatusia…

Posted 26/02/2012 By Pati

Wczoraj razem z rodzicami wybraliśmy się (a raczej mieliśmy się wybrać) do Gliwic na zakupy. Po drodze mamusia stwierdziła, że trzeba zatankować nasz samochodzik. Podjechaliśmy więc na stację benzynową i…

… tu zaczął się wielki pech mojego tatusia. Z niewiadomych przyczyn tatuś zatankował mamusi benzynę do diesla. No i się zaczęło, co tu teraz zrobić.

Ponieważ do babci Ali mieliśmy niedaleko, rodzice stwierdzili, że mnie zaprowadzą najpierw do babci, a potem będą się martwić co zrobić z autem. Ponieważ było dosyć zimno i wiał bardzo duży wiatr tatuś chciał mnie trochę schować pod kurtkę. No i w tym całym zamieszaniu zgubił portfel z pieniążkami i wszystkimi możliwymi dokumentami. Od stacji odeszliśmy niecałe 200 metrów, niestety portfela już nie znaleźliśmy.  Na tak krótkim odcinku w zaledwie kilka minut się „rozpłynął”. Pieniążków na pewno już tatuś nie odzyska, ale może jakaś dobra duszyczka odeśle mu chociaż dokumenty.

I tak sobotę zamiast na zakupach spędziłam u babci Ali (ja nie żałuję, mi się bardzo podobało) a rodzice na stacji benzynowej ściągając z baku źle nalaną benzynę. Strasznie drogo wyszły ich te zakupy….

No a dzisiaj rano wstałam i się okazało, że mnie te zakupy też troszkę kosztowały. Mianowice trochę zaczął męczyć mnie kaszelek. Ale mamusia od razu zrobiła mi inhalacje i podała syropek przeciwkaszlowy. Mam nadzieję, że to tylko takie chwilowe zaziębienie.

26 lutego 201226 lutego 2012

List

Posted 16/02/2012 By Pati

Dzisiaj na blogu moich kolegów znalazłam przepiękny list niepełnosprawnej dziewczynki, która napisała go do swojej mamusi.

Bardzo podobny mogłabym i ja napisać mojej kochanej mamusi…

*****

„Mamusiu… …spójrz na mnie… proszę… …w twoich oczach widzę zmęczenie. Pochylasz się nade mną, widzę łzę spływającą po twoim policzku. Wyciągam rękę, chcę ją zetrzeć… Nie trafiam. Moje rączki są takie bezwładne, nie udało mi się… Znowu… Przed chwilą powiedziałaś komuś „Ona nigdy nie powie do mnie: mamo!”… I dlatego płaczesz… Patrzysz na mnie przez łzy, a ja… ja tak bardzo chcę powiedzieć „Nie płacz, mamusiu!”. Chcę wyciągnąć ręce, przytulić się do ciebie z całej siły… I nie mogę. Nie potrafię. Łapię cię niezgrabnymi ruchami, zahaczam o włosy… Ty mnie przytulasz… Czuję ciepło na buzi. To twoje gorące łzy. A ja chciałabym, żebyś się uśmiechała… Do mnie i dla mnie. Jesteś taka piękna, gdy patrzysz na mnie i się uśmiechasz… Tak chciałabym cię witać w progu domu radosnym okrzykiem. Podbiec do ciebie, wtulić się mocno, opowiedzieć o mijającym dniu. Nie mogę… Zamiast tego tylko patrzę, jak wchodzisz, witając cię jedynie uśmiechem. Chciałabym, żebyś patrzyła na mnie, bawiącą się razem z siostrą, grającą w piłkę, żeby Twoje oczy się śmiały… Zamiast tego ja siedzę i patrzę na jej zabawy… A ty przyglądasz mi się z troską, smutkiem i tęsknotą w oczach. Chciałabym wyjść z tobą na spacer, trzymając cię za rękę, iść przez łąkę, biegać, a na koniec położyć się obok ciebie w pachnącej trawie… Zamiast tego ty popychasz mnie w wózeczku na spacer, a na koniec, kładziesz mnie na łóżku, żeby przebrać. I chciałabym pójść z tobą na zakupy, pokazać palcem piękną lalkę i powiedzieć „Kup mi ją, mamo!”… Zamiast tego sama często czuję się jak lalka. Sztywna, bezwładna, milcząca… Słyszysz mnie, mamusiu? Dziękuję, że o mnie walczysz. Że nie pozwalasz mi stać się zapomnianą kukiełką, tkwiąca w jakimś bezdusznym ośrodku, wśród całkiem obcych ludzi. Że mam ćwiczenia, choć są one trudne, bolą i męczą. Że karmisz mnie, że mnie ubierasz, nosisz, przytulasz. Cieszysz się z każdego, najmniejszego choćby dokonania. Ty wiesz, jak trudno jest mi utrzymać główkę w górze, by patrzeć ci prosto w oczy. Ty wiesz, jak często trzeba mi wycierać buzię, bo ślina nie chce przestać lecieć. Ty wiesz, jak bardzo boli niemożność wypowiedzenia choćby kilku słów. Wiesz wszystko… i nie rezygnujesz. Dodajesz mi siły, odwagi, wiary… Obdarzasz mnie miłością. Czystą, bezwarunkową, piękną. Wiem, że często masz dosyć. Mnie, życia, wiecznego zmęczenia, trudów. Pragniesz normalności, spokoju, zwyczajnej codzienności. I słyszę wtedy, co mówisz do mnie. To są trudne słowa, czasem bardzo bolą. Ale wiem, że nigdy nie zrobisz tego, co wtedy mówisz. Nie oddasz mnie, nie zostawisz… Nigdy… Będziesz ze mną zawsze… Będziesz zawsze przy mnie… I wiem, że czasem kończysz dzień, płacząc długo w nocy w poduszkę. Ale rankiem dnia następnego, witasz mnie uśmiechem i radosnym „dzień dobry, córeczko”. I jest cudownie… I zaczyna się dla mnie kolejny dzień życia… Życia niełatwego… Trudnego, tak innego od zwyczajnych dni zwyczajnych dzieci. Ale ty dajesz mi siłę i odwagę. Pokazujesz, że mimo mojej choroby, życie może być piękne. I dzięki tobie jest, mamo… Dziękuję, że jesteś ze mną… dla mnie… Kocham cię, Mamusiu… Słyszysz??? …wiem, że słyszysz… …sercem…”

 

Po kąpieli znowu sesja

Posted 14/02/2012 By Pati

Znowu po kąpieli, tym razem mamusi zachciało się zdjęć. Na szczęście ja bardzo lubię pozować.

26 lutego 201226 lutego 2012 

Tato

Posted 13/02/2012 By bartek

Tatuś codziennie chodzi do pracy, żeby zarabiać pieniążki m.in. na moją rehabilitację.  Ciekawe co tam robi… Tak tajemniczo wygląda…

Bardzo kocham mojego tatusia.

Tato :)

Wreszcie w przedszkolu

Posted 13/02/2012 By Pati

Dzisiaj,  po prawie dwumiesięcznej przerwie wreszcie poszłam (właściwie – pojechałam) do przedszkola. Nareszcie mogłam się spotkać z moimi koleżankami i kolegami oraz z moimi kochanymi Paniami.

Mamusia oczywiście panikowała, że na pewno będę płakać, marudzić, itp. A mnie się bardzo w przedszkolu podobało. Bo ileż można siedzieć z mamą w domu. Nie mówiąc już o szpitalach.  Tak więc cały dzień byłam bardzo zadowolona i uśmiechnięta. Nawet ćwiczenia mi nie przeszkadzały. Zjadłam też pyszny obiadek, a że jeden z moich kolegów obchodził dzisiaj urodziny, więc i łakoci też troszkę było.

Jak zwykle z przedszkola odebrała mnie mama. Niech się już ta zima skończy, bo w tych ubraniach ledwo się mieszczę do fotelika w aucie. Jest mi strasznie ciasno i niewygodnie!!!

Po powrocie do domku musiałam niestety odespać ten jednak dla mnie troszkę męczący dzień.

 

Co robiły misie jak byłam w szpitalu

Posted 07/02/2012 By bartek

Tatuś dzisiaj pokazał mi co wyrabiają moje misie jak są same w domu. Zrobiły sobie sesję i zapomniały skasować zdjęcia.

A może wcale nie miały zamiaru kasować zdjęć ….teraz trochę się ich obawiam :)

Co robiły misieCo robiły misieCo robiły misieCo robiły misie

Szpital Zabrze – Pulmonologia

Posted 03/02/2012 By Pati

Niewinne z początku przeziębienie przekształciło się w zapalenie oskrzeli i niestety musiałam trafić do szpitala na oddział pulnologii. Dostawałam antybiotyki dożylnie, czyli znowu kłucie i wenflony. Masa badań, prześwietleń, jak to w szpitalu bywa. Robili mi też inhalacje i odciągali mi zalegania sączkiem. Jakie to było straszne… Żeby mi się nie nudziło mamusia zadbała także o rehabilitacje dla mnie. Oczywiście moja kochana mamusia była razem ze mną. Tradycyjnie przez tydzień musiała spać na podłodze. Dobrze, że chociaż ja miałam swoje łóżeczko. Tak jest w naszych szpitalach, do tego obrzydliwe jedzenie niestety.

Dobrze, że Babcia i Dziadziuś codziennie nas odwiedzali. Czas jakoś szybciej mi zleciał. W szpitalu byłam 8 dni. Na szczęście już jestem w domku. Teraz jeszcze troszkę poleniuchuję w domku, a po feriach mam nadzieję wrócę do przedszkola.

Analytics Plugin created by Web Hosting