Wreszcie w przedszkolu

Dzisiaj,  po prawie dwumiesięcznej przerwie wreszcie poszłam (właściwie – pojechałam) do przedszkola. Nareszcie mogłam się spotkać z moimi koleżankami i kolegami oraz z moimi kochanymi Paniami.

Mamusia oczywiście panikowała, że na pewno będę płakać, marudzić, itp. A mnie się bardzo w przedszkolu podobało. Bo ileż można siedzieć z mamą w domu. Nie mówiąc już o szpitalach.  Tak więc cały dzień byłam bardzo zadowolona i uśmiechnięta. Nawet ćwiczenia mi nie przeszkadzały. Zjadłam też pyszny obiadek, a że jeden z moich kolegów obchodził dzisiaj urodziny, więc i łakoci też troszkę było.

Jak zwykle z przedszkola odebrała mnie mama. Niech się już ta zima skończy, bo w tych ubraniach ledwo się mieszczę do fotelika w aucie. Jest mi strasznie ciasno i niewygodnie!!!

Po powrocie do domku musiałam niestety odespać ten jednak dla mnie troszkę męczący dzień.

 

Przeczytaj też

  • Troszkę aktualności

    Witam moich wiernych fanów :) Ostatnio trochę zaniedbałam mojego bloga, a to dlatego, że ciągle jestem choraaaa. Wiecie jak to jest, jak człowiek jest chory, to nic mu się nie chce (a szczerze – to mamusia pomaga mi pisać, i przeze mnie nie bardzo miała na to pisanie czas) Po powrocie z turnusu pochodziłam troszkę…

  • Czasami mi się zdarzy…

    Ostatnio często się zastanawiam co przyniesie nam ten rok. Na pewno pełno nadziei, już taka moja natura – wiem, że jakoś to będzie. Jednak ostatnio jeżdżąc do pracy i słuchając o problemach z refundacjami leków, ciągłych podwyżkach, na chwilę ogarnia mnie zwątpienie. Nie jest łatwo żyć z chorym dzieckiem… … ale jedno wiem, że musimy dać sobie…

  • Działeczka

    Jak tylko pogoda pozwala obowiązkowo meldujemy się u Babci i Dziadka na działeczce. Zawsze mam super humor, więc i zdjęcia wychodzą super. Wczoraj także musieliśmy wykorzystać piękną pogodę, wiec tradycyjnie było rodzinne spotkanie na działce. Wykorzystałam w pełni październikowe słoneczko, udało nam się zrobić także pysznego październikowego grilla :)

  • Wielkanoc

    Tegoroczne Święta Wielkanocne tradycyjnie spędziłam w gronie rodzinnym. I tak jak w każde święta, jeden dzień u babci Wery, drugi – u babci Ali. Do święcenia z koszyczkiem poszła sama mamusia, bo pogoda w tym roku niezbyt była ładna. Ale w niedzielę rano święconkę oczywiście zjadłam ze smakiem. Ponieważ pogoda nie dopisała, zamiast spacerków było objadanie…