Wreszcie w przedszkolu

Dzisiaj,  po prawie dwumiesięcznej przerwie wreszcie poszłam (właściwie – pojechałam) do przedszkola. Nareszcie mogłam się spotkać z moimi koleżankami i kolegami oraz z moimi kochanymi Paniami.

Mamusia oczywiście panikowała, że na pewno będę płakać, marudzić, itp. A mnie się bardzo w przedszkolu podobało. Bo ileż można siedzieć z mamą w domu. Nie mówiąc już o szpitalach.  Tak więc cały dzień byłam bardzo zadowolona i uśmiechnięta. Nawet ćwiczenia mi nie przeszkadzały. Zjadłam też pyszny obiadek, a że jeden z moich kolegów obchodził dzisiaj urodziny, więc i łakoci też troszkę było.

Jak zwykle z przedszkola odebrała mnie mama. Niech się już ta zima skończy, bo w tych ubraniach ledwo się mieszczę do fotelika w aucie. Jest mi strasznie ciasno i niewygodnie!!!

Po powrocie do domku musiałam niestety odespać ten jednak dla mnie troszkę męczący dzień.

 

Przeczytaj też

  • Wakacje na wsi

    Po dwóch tygodniach ciężkiej pracy na turnusie, razem z mamusią, Babcią i Dziadkiem pojechałam na wieś odpocząć i nabrać sił przed nowym rokiem szkolnym. Ponieważ pogoda była wspaniała cały czas byłam na dworze, oddychałam świeżutkim powietrzem, które sprawiło, że miałam wilczy apetyt. Cały czas bawiłam się z moimi kuzynkami, kuzynami i ich znajomymi.  Najbardziej lubiłam…

  • Moje wakacje

    Wiecie, że ten rok był dla mnie ciężki. Mimo wielu pobytów w szpitalach i na turnusach znalazłam jednak troszkę czasu na odpoczynek i świetną zabawę w gronie rodziny. Szczególnie jak pogoda dopisywała. Poniżej zdjęcia z moich letnich „wypadów” :)  

  • Na kąpielisku

    Dzisiaj, ponieważ była piękna słoneczna pogoda, pojechałam z babcią, wujkiem i mamusią na kąpielisko Leśne do Gliwic. Ach, jak ja uwielbiam wodę. Nie wychodziłabym z tego basenu wcale. Szkoda, że nie umiem sama pływać, w kółeczku mi się nie podobało. Mamusia co jakiś czas kazała mi wychodzić z wody i leżeć na kocyku, pod parasolem….

  • Czasami mi się zdarzy…

    Ostatnio często się zastanawiam co przyniesie nam ten rok. Na pewno pełno nadziei, już taka moja natura – wiem, że jakoś to będzie. Jednak ostatnio jeżdżąc do pracy i słuchając o problemach z refundacjami leków, ciągłych podwyżkach, na chwilę ogarnia mnie zwątpienie. Nie jest łatwo żyć z chorym dzieckiem… … ale jedno wiem, że musimy dać sobie…

  • Wielki pech tatusia…

    Wczoraj razem z rodzicami wybraliśmy się (a raczej mieliśmy się wybrać) do Gliwic na zakupy. Po drodze mamusia stwierdziła, że trzeba zatankować nasz samochodzik. Podjechaliśmy więc na stację benzynową i… … tu zaczął się wielki pech mojego tatusia. Z niewiadomych przyczyn tatuś zatankował mamusi benzynę do diesla. No i się zaczęło, co tu teraz zrobić….