No, nareszcie wyjeżdżam troszkę odpocząć z mamusią. Ciężko pewnie będzie tatusiowi bez nas. Ciężko będzie mu bez mojego marudzenia, bez moich “humorów”, bez tych pięknych oczu. Ale pooddychamy z mamą świeżym powietrzem i troszkę zregenerujemy siły.
W drodze na działkę Babci Wery…
Bardzo lubię się bujać. To tak uspokaja.
Poleżałam, pomarzyłam sobie troszkę. Mama komary odganiała. Ale pora wracać do domku.
A to ja z Tatusiem
Tym razem wybrałam się fotografować robaczki z Tatą. Mama też z nami była. Jaka byłam zadowolona…
… a to robaczki taty
Dzisiaj, ponieważ była piękna słoneczna pogoda, pojechałam z babcią, wujkiem i mamusią na kąpielisko Leśne do Gliwic. Ach, jak ja uwielbiam wodę. Nie wychodziłabym z tego basenu wcale. Szkoda, że nie umiem sama pływać, w kółeczku mi się nie podobało.
Mamusia co jakiś czas kazała mi wychodzić z wody i leżeć na kocyku, pod parasolem. Oczywiście nie zapomnieli o jedzonku, które w takich warunkach smakuje wyśmienicie…
Razem z Rodzicami pojechałam na pierwszy turnus rehabilitacyjny do ośrodka Neuron mieszczącego się w Małym Gacnie. Okolica przepiękna, dookoła same lasy…
Trzeba było bardzo dużo ćwiczyć. Pajączek bardzo mnie irytował. Musiano mnie mocno zagadywać żebym się nie denerwowała.
Były też przyjemniejsze ćwiczenia, jak na SI – zabawa w kisielu z Panią Anią …
… lub bujanie




Nie łatwo było pchać mnie w tym wózku
Bywały chwile zadumy…
i głębszych przemysleń
oraz zabawy






















