Wizyta w Multikinie

By bartek | Filed in Uncategorized

Jak wiecie, na festynie organizowanym w moim przedszkolu wygrałam 2 bilety do Multikina. No i dzisiaj razem z mamą wybrałyśmy się na bajkę „Ratujmy Mikołaja”.

Był to mój pierwszy wypad do kina. Mama się bardzo obawiała jak to zniosę he, he. Po wejściu do budynku Multikina byłam pod wielkim wrażeniem.  Strasznie się rozglądałam. Potem po wejściu na salę minę miałam już nietęgą. Byłam strasznie zestresowana, cała się spociłam i mama miała problem mnie utrzymać na rękach. Jak zgaszono światła i puszczono długiii blok reklamowy aż mnie roznosiło. Reklamy wcale mi się nie podobały. Ale wreszcie przyszła pora na bajeczkę. No i to mnie wciągnęło. Z wrażenia siedziałam z otwartą buzią. Jeszcze nigdy nie oglądałam bajeczki na tak ogromnym ekranie. Bardzo mi się podobało. Chociaż 85 minut to dla mnie trochę za długo i już pod koniec zaczęłam się wiercić ha, ha.

W każdym razie, na pewno jeszcze pójdę do kina, tylko na krótkometrażową bajeczkę.

multikinomultikinomultikinomultikino
Share on Facebook! TOP

Odwiedziny

By Pati | Filed in Uncategorized

Dzisiaj znowu odwiedziła mnie ciocia Hania i wujek Włodek z Poręby. Oczywiście nie zabrakłao Atilka, z którym trochę sie pobawiłam.

Poręba goście 2013Poręba goście 2013
Share on Facebook! TOP

Podziękowania za 1% 2012

By bartek | Filed in Uncategorized

Z całego serca chciałabym podziękować TYM, którzy 1% podatku za 2012 rok przekazali mnie. Swój 1% oddało mi aż 430 osób!!!.

Jestem Wam bardzo wdzięczna, bo dzięki Wam nie będę się martwić skąd wziąć pieniążki na kilka najbliższych turnusów. Dalej będę mogła intensywnie się rehabilitować.

Dziękuję, że mój los nie jest Wam obojętny.

podziękowanie
Share on Facebook! TOP

Wycieczka do Palmiarni

By Pati | Filed in Uncategorized

W czwartek, z grupą moich kolegów z ośrodka wybraliśmy się na małą wycieczkę do gliwickiej Palmiarni. Celem naszej wycieczki był głównie dział akwarystyczny. Bawiliśmy się super. Bardzo podobały mi się rybki pływające w wielkich akwariach. Po drodze podziwialiśmy też roślinność, która w palmiarni jest wyjątkowa. Duże wrażenie zrobił na nas Legwan, który patrzył na nas ogromnymi oczami…

Dodatkowym opiekunem była moja mama, niestety zdjęcia jej tym razem za bardzo nie wyszły, bo w sali akwarystycznej było bardzo ciemno, no i wszyscy bardzo się kręciliśmy hi, hi.

Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013Palmiarnia 2013
Share on Facebook! TOP

Festyn w przedszkolu

By bartek | Filed in Uncategorized

Dzisiaj moje przedszkole, czyli Centrum Edukacji i Rehabilitacji zorganizowało festyn. Ponieważ pogoda nie dopisała, większość pokazów i atrakcji odbyła się w budynku.

A było mnóstwo atrakcji, m.in. pokaz akrobatyczny, pokaz motocykli, kącik florystyczny, sala zabaw dla dzieci, sala plastyczna, pokaz aerobiku, spotkanie z piłkarzami Górnika Zabrze, pokaz ratownictwa medycznego, który mnie bardzoooo zaciekawił. Była także kawiarenka, w której serwowane były (m. in. przez moją Panią Olę) kawa, herbata, soki, i przepyszne domowe wypieki. Zjadłam cały kawałek pysznej „krówki”. Były także grillowane kiełbaski. A żeby spalić trochę zjedzonych kalorii można było także potańczyć, bo w przerwach między pokazami organizowana była dyskoteka.

Festyn 2013Festyn 2013Festyn 2013

 

No i oczywiście była prowadzona loteria, w której wygrałam 2 bilety do Multikina. Teraz mamusia musi ze mną pójść na bajeczkę. I będzie to moja pierwsza wizyta w kinie, z której na pewno zdam Wam relację.

Festyn 2013Festyn 2013
Share on Facebook! TOP

Małe Gacno 10

By Pati | Filed in Uncategorized

Kolejny raz byłam na turnusie w Neuronie. Pojechałam z mamusią pociągiem, a wracałam razem z rodzicami autkiem. Bo tatuś w drugim tygodniu do nas dojechał.

Niestety ten turnus nie był zbyt udany. A wszystko za sprawą leków, które dostałam po operacji antyrefluksowej. Mamusia w dobrej wierze zaczęła mi podawać Debridat właśnie na turnusie. No i zamiast mi pomóc lek mi zaszkodził. Przez pół turnusu męczyłam się strasznie. Bardzo bolał mnie brzuszek, miałam mnóstwo skurczy, straszne wzdęcia i gazy. W ogóle nie miałam apetytu, nic nie chciałam jeść. Schudłam kilogram i teraz ważę tylko 10,7 kg. O ćwiczeniach też nie było mowy. Dopiero w połowie turnusu mama odstawiła mi ten paskudny syrop i jak ręką odjął. Ale zanim doszłam do siebie turnus się już kończył. Ostatnie dni na ćwiczeniach były już bardzo przyjemne i bardzo mi się podobały. Intensywnie ćwiczyłam, ale to za krótko, aby były widoczne efekty. Tak więc teraz w domku muszę się podciągnąć i podtuczyć.

Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10

 

Mimo wszystko było bardzo fajnie. Spotkałam się z moimi koleżankami i kolegami. Dwie koleżanki na turnusie obchodziły swoje urodziny, więc były aż dwie imprezy urodzinowe i sobotnia dyskoteka.  Nie zabrakło oczywiście popołudniowych spacerów i grzybobrania.
*
Małe Gacno 10Małe Gacno 10Małe Gacno 10
Share on Facebook! TOP

Moje 5 urodziny

By Pati | Filed in Uncategorized

W piątek 20 września obchodziłam swoje 5 urodziny.

Najpierw w piątek koleżanki i koledzy śpiewali mi „sto lat” w przedszkolu. Poobjadaliśmy się też pysznymi ptysiami. Potem poszliśmy na spacerek, bo była wyjątkowo ładna pogoda.

A w sobotę miałam małą imprezkę urodzinową w domu. Kolejny raz goście śpiewali mi „sto lat”, potem było zdmuchiwanie świeczek (mama musiała mi pomóc). Wreszcie mogliśmy zabrać się do konsumowania pysznego torcika. Był tak dobry, że zjadłam aż dwa kawałki hi, hi. No, a potem rozpakowywanie prezentów, których oczywiście dostałam mnóstwo. Wszystkie bardzo mi się podobały.

Również na FB złożyliście mi mnóstwo życzeń, za które bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że wszystkie się spełnią.

5 urodzinki5 urodzinki5 urodzinki

 

A tu małe przypomnienie – ja jak miałam kilka dni, miesiąc i dziś 🙂

starestarestare
Share on Facebook! TOP

Operacja antyrefluksowa

By Pati | Filed in Uncategorized

Rodzice wreszcie zdecydowali się na wykonanie u mnie operacji antyrefluksowej (fundoplikacji laparoskopowej).

Pierwszy termin miałam wyznaczony na 8 września, ale zwolniło się miejsce i do szpitala pojechałam w czwartek. W piątek miałam wykonaną operację. Trwała ok. 2 godzin. Po wybudzeniu z narkozy przywieziono mnie na salę, gdzie czekała na mnie mama.

Pierwsza doba po operacji była koszmarna. Wszystko mnie strasznie bolało, do tego byłam tak nafaszerowana lekami, że nie za bardzo kojarzyłam co się dzieje. Niestety, ponieważ jestem bardzo wygimnastykowana wenflony nie miały ze mną szans. I tak po kilkunastu próbach wkłucia (bo ten założony na bloku operacyjnym oczywiście wypadł) podjęto decyzję o podawaniu leków doustnie i w czopkach. Niestety musiałam też nawadniać się doustnie. Sprawiało mi to ogromny ból, bo cały przełyk bolał mnie po rurce tracheostomijnej.

Ale już w sobotę zaczęłam dochodzić do siebie i nie było już tak źle. Za to w niedzielę fikałam na całego. We wtorek wróciłyśmy z mamą do domku.

Teraz muszę leżeć i się oszczędzać, aby mi szwy nie popuszczały (co jest niezmiernie trudne w moim przypadku, hi, hi). Te z brzuszka zdejmą mi we wtorek, a te w środku same się rozpuszczą, ale będą potrzebować na to trochę czasu. Dietę mam na razie papkowatą z czego mamusia jest bardzo zadowolona – bo ja papkami uwielbiam… pluć na odległość ha, ha. Do przedszkola na razie też nie mogę chodzić, no i absolutnie ŻADNEJ REHABILITACJI (hurraaaaa miesiąc luzu!). Ale mam nadzieję, że pomimo tego całego bólu efekt będzie super. Na pewno pozbędę się refluksu. No i może zmniejszy mi się wydzielina, która wpada mi do oskrzeli, a co za tym idzie mam nadzieję, że będę mniej chorować.

Operacja antyrefluksowaOperacja antyrefluksowaOperacja antyrefluksowaOperacja antyrefluksowa
Share on Facebook! TOP

Fotki z Gacna

By Pati | Filed in Uncategorized

Na początku sierpnia byłam z mamą już 9 raz na turnusie w „Neuronie”.

Nie będę się za bardzo rozpisywać, bo plan zajęć miałam taki sam jak zawsze.

2013-08-242013-08-242013-08-242013-08-242013-08-242013-08-24 2013-08-24

Odmianą tym razem była wycieczka do Rudnika, do miasteczka westernowego i jurasic parku.

2013-08-242013-08-242013-08-242013-08-242013-08-242013-08-242013-08-242013-08-24

 

Następny turnus mam zaplanowany na koniec września, tak więc teraz przede mną miesiąc pracy w przedszkolu i domku.

Share on Facebook! TOP

Przygotowania do wyjazdu

By Pati | Filed in Uncategorized

W sobotę jadę z mamusią na kolejny turnus do Małego Gacna.

W zasadzie to miałyśmy jechać dwa tygodnie temu, ale niestety brakło dla nas miejsca. W sumie dobrze się złożyło, bo w tym czasie akurat znowu mnie choroba rozłożyła i musiałam brać antybiotyk. Teraz jestem już zdrowa (jeszcze mnie kaszel troszkę męczy i temp. standardowo w granicach 37) i mogę się pakować.

Mam nadzieję, że w sobotę nie będzie tak bardzo gorąco, bo nasze polskie pociągi klimatyzowane raczej nie są. A czeka nas 11 godzin podróży. Po powrocie (bo mama nie zabiera komputera) opiszę Wam jak było w Neuronie tym razem.

Share on Facebook! TOP

Wakacje nad Balatonem

By Pati | Filed in Uncategorized

Ten rok od początku nie należy do zbyt udanych. Cały czas męczyły mnie choróbska, pobyty w szpitalach, na turnusach i sanatoriach. Bardzo byłam już tym wszystkim zmęczona. Dlatego 22 czerwca wraz z rodzicami, Babcią Alą i Dziadkiem pojechałam na zasłużone wakacje na Węgry nad Balaton. Mieszkaliśmy w miejscowości Hévíz, 8 km od Balatonu.

Sama podróż była trochę męcząca, bo jechaliśmy 9 godzin. Jechaliśmy przez Słowację i Czechy, a tam straszne ograniczenia prędkości i strasznie dużo „przepisowych kierowców” ha, ha. Ale na poważnie, biorąc pod uwagę wysokość mandatów jakie tam można dostać za przekroczenie prędkości – wcale się nie dziwię, że tak wolno jeżdżą.

Po przyjechaniu na miejsce rozpakowaliśmy bagaże i od razu poszliśmy na basen (mieliśmy go przy naszym domu), ponieważ mimo godziny 18 było bardzo gorąco. Po za tym, bardzo fajnie w wodzie się zrelaksować po tak długiej podróży.

W miasteczku Hévíz znajduje się największe naturalne jezioro termalne w Europie. Powierzchnia jeziora wynosi 4,4 ha, głębokość do 38,5 metra, temperatura wody waha się od 24 °C zimą do 36 °C latem. Woda jeziora wykazuje działanie lecznicze, znane już za czasów rzymskich. Dlatego bardzo często chodziliśmy się tam kąpać. Niestety w samym Balatonie pomoczyłam sobie tylko nóżki, bo było dosyć chłodno i wiał mocny wiatr.

BalatonBalatonBalaton

Kilka dni było chłodniejszych, dlatego też bardzo dużo zwiedziliśmy. Zamki, pałace, ruiny warownii i wiele, wiele innych miejsc. Objechaliśmy cały Balaton do okoła. W miasteczku Tihany płynęłam promem po Balatonie. Ta wyprawa najbardziej podobała się Babci, hi, hi. Mamusia za to była „w niebo wzięta”, gdy trafiła do sklepu z marcepanami. Biedna nie umiała się zdecydować, którego kupić.

BalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalatonBalaton

Dużo także chodziliśmy po samym Hévíz, ponieważ jest to dosyć spore i atrakcyjne miasteczko. Trafiliśmy także na regionalny targ, na którym sprzedawano różne regionalne specjały. Dziadek Marian, jako zapalony działkowiec, zainteresowany był roślinnością Węgier. No i oczywiście nie obyło się bez próbowania tradycyjnych węgierskich potraw. Tym najbardziej zainteresowany i zadowolony był z kolei tatuś, ponieważ kuchnia węgierska jest bardzo pikantna. A tata lubi pikantne potrawy.

BalatonBalatonBalatonBalatonBalaton

Jak zwykle mam mnóstwo zdjęć, bo i mama i tata mili „swoje” aparaty ha, ha.

Mogłabym jeszcze sporo Wam opisywać, bo przez ten tydzień naprawdę dużooooo się działo, ale nie chcę Was zanudzić. Tak więc w wielkim skrócie zdałam relację z moich wakacji nad Balatonem. Szkoda, że na wakacjach czas tak szybko leci.

Za to teraz wypoczęta, opalona i rozleniwiona, gotowa do dalszej pracy wracam do mojego przedszkola 🙂

Share on Facebook! TOP

Szpital Zabrze po raz kolejny

By Pati | Filed in Uncategorized

I znowu nie było mnie w domku dwa tygodnie. Wylądowałam na oddziale ogólnopediatrycznym w Zabrzu z zapaleniem oskrzeli. A jak wiecie zawsze wtedy mam bardzo wysoką temperaturę, nie chcę jeść ani pić, więc bardzo szybko się odwadniam. Zrobiono mi przy okazji znowu troszkę badań kontrolnych, tj. eeg, rtg z kontrastem górnego odcinka przewodu pokarmowego, podano mi próbę mtx, zrobiono usg brzuszka i mnóstwo innych badań.

Przy okazji tego pobytu rodzice zdecydowali się na założenie mi PEG-a, żebym wreszcie choć troszkę przytyła. Tak więc w sierpniu czeka mnie kolejny pobyt w szpitalu, tym razem na oddziale chirurgii.

Teraz na tydzień idę do przedszkola a w przyszłą sobotę wyjeżdżam wreszcie na zasłużone WAKACJEEEEEE!

Share on Facebook! TOP

Znajomi z Kubalonki

By Pati | Filed in Uncategorized

Na turnusie w „Kubalonce” razem ze mną byli moi „starzy znajomi”, czyli Igor, Bartek i Kacper.

Poznałam także mnóstwo nowych osób, m.in. Zuzkę, Mikołaja, Sebastiana, Szymona, Samantę, Patryka, Mateusza i wielu innych (wszystkich ciężko mi wymienić, mam nadzieję, że się nie pogniewacie). Bardzo zaprzyjaźniłam się z dziewczynami z oddziału: Kasią, Klaudią, Wiktorią, które się mną opiekowały i woziły mnie wózkiem po oddziale. Poznałam też Anię Żebrowską, która przepięknie śpiewała i grała mi na gitarze (filmiki z jej nagraniami dostępne w zakładce „moje filmiki”). Bardzo mi się to podobało.

Odwiedziły mnie też koleżanki z Istebnej, czyli Paula, jej siostra Asia i Klaudia.

Turnusy i wszelkie wyjazdy są bardzo fajne, bo dzięki nim mogę poznać mnóstwo wspaniałych osób i nawiązać nowe przyjaźnie.

Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2

Share on Facebook! TOP

Kubalonka pobyt nr 2

By Pati | Filed in Uncategorized

Jak wiecie, po powrocie z Rabki pojechałam z mamusią na turnus rehabilitacji pulmonologicznej do ośrodka „Kubalonka” w Istebnej. Tym razem jechałyśmy z mamusią same samochodem, bo mamy tylko 100 km i taką trasę byłam w stanie grzecznie wysiedzieć.

Na tym turnusie głównie miałam rehabilitację pulmonologiczną, czyli inhalacje, drenaż oskrzelowy, naświetlanie światłem spolaryzowanym na odporność, pole magnetyczne (viofor). Korzystałam także z groty solnej, do której chodziłam z mamusią codziennie.

Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2012

Oprócz rehabilitacji miałam troszkę czasu na zwiedzanie. Na szczęście przez pierwszych kilka dni pogoda była bardzo ładna i mogłyśmy przebywać stale na dworze i oddychać czystym górskim powietrzem. Niestety koniec turnusu to ciągłe ulewy i ziąb, więc siedziałam w budynku, ale i tak mi się nie nudziło, bo miałam wspaniałe towarzystwo (więcej o moich znajomych w następnym poście).

Zwiedziłam kolejką Wisłę, skocznię Adama Małysza, na którą wjechałam z mamą wyciągiem, byłyśmy nad Wisełką, na placu zabaw. Oczywiście przerwa na ciacho w kawiarni też musiała być ha, ha. No i na koniec załapałam się na rajd Wisły organizowany zaraz pod samym ośrodkiem. Ale było fajnie….

Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2Kubalonka 2

No, a po tych wszystkich atrakcjach padałam zmęczona jak mops i spałam i spałam i spałam. Mamusia była bardzo szczęśliwa, że chociaż w górach pozwoliłam się jej wyspać.

Kubalonka 2

Ogólnie pobyt był bardzo udany, personel ośrodka jak zawsze wspaniały i przemiły, jedzonko dobre. Trochę mamusia nadźwigała się wózka, bo ośrodek niestety nie jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych. No i ta pogoda mogła by być trochę fajniejsza. Ale mi się podobało i to jest najważniejsze.

Share on Facebook! TOP

Rabka – Zdrój

By Pati | Filed in Uncategorized

W niedzielę 05.05.2013 pojechałam z rodzicami do Instytutu Grulicy i Chorób Płuc w Rabce – Zdroju. Cel mojej wizyty był bardzo prosty – diagnostyka moich zalegań i ciągłych chorób związanych z górnymi drogami oddechowymi.

Budynek Instytutu super nowoczesny – oddany do użytku w styczniu. Dostałam swoje „dorosłe” łóżko, więc spało mi się wygodnie. Personel przemiły. Ale najbardziej zaskoczyła mnie sama diagnostyka. W poniedziałek musiałam być na czczo. Dostałam narkozę i podczas niej zrobiono mi wszystkie badania: pobrano krew do badań, zrobiono bronchoskopię, gastroskopię, przepłukano mi oskrzela, pobrano wymazy do badań. Po niecałej godzinie byłam już wybudzona i gotowa do zwiedzania. We wtorek jeszcze rtg klatki piersiowej i tyle, mogłyśmy już wrócić do domu.

Wyniki badań są wszystkie prawidłowe. Wykluczono mi mukowiscydozę, astmę oskrzelową. Nie mam żadnych zwężeń, nadżerek, zapaleń. Trochę mącznik mam za wysoki, ale to dlatego, że bardzo malutko piję. Tak więc moje zalegania wynikają z wiotkości moich mięśni. Teraz już rodzice są spokojniejsi. Mamusia nauczyła się profesjonalnego oklepywania, dostała kilka porad jak najlepiej mnie odkrztuszać.

No i jeszcze jedno – Pan Doktor kazał mi koniecznie trochę przytyć. Więc zabieramy się do dzieła. Trzymajcie za mnie kciuki, bo inaczej czeka mnie PEG.

A teraz trochę o samej Rabce. Ponieważ byłyśmy w Rabce aż trzy dni za dużo nie zwiedziłyśmy. Ale w pobliżu Instytutu jest przepiękny park zdrojowy. I właśnie tam najchętniej chodziłyśmy z mamą na spacery. Byłyśmy też na pizzy. No i bardzo podobało mi się jeżdżenie windą, he, he. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego pobytu.

A teraz pakuję się i jadę do Kubalonki 🙂

RabkaRabkaRabkaRabkaRabkaRabkaRabkaRabka

Share on Facebook! TOP

Neuron po raz 8

By Pati | Filed in Uncategorized

Już po raz 8 byłam z mamą w ośrodku rehabilitacji w małym Gacnie, czyli moim ulubionym „Neuronie”.

Tradycyjnie jechałyśmy pociągiem. I jak zawsze z przygodami. Nasze koleje bardzo lubią zmieniać rozkład jazdy, więc za każdym razem jedziemy inaczej. Tym razem zwiedziłam Katowice, Częstochowę, Bydgoszcz i Cekcyn.

W samym ośrodku bez większych zmian. Pokój zawsze mam ten sam. Rozkład zajęć i same ćwiczenia mamusia też bierze mi zazwyczaj te same. Tak więc znowu pojeździłam na koniku, ćwiczyłam ze Śnieżką, Favorkiem, Tajgą i Tajgerem (to pieski). Miałam terapię ręki, salę SI, ćwiczenia NDT, zajęcia z Panią logopedą.

Troszkę nie miałam humoru, więc było ciężko. Najbardziej moje humorki odczuła mama. Oczywiście zaliczyła kilka bezsennych nocy hi, hi. Apetyt jak zawsze w Neuronie bardzo mi dopisywał. Najbardziej smakują mi tamtejsze zupy. Są po prostu przepyszne. Pogoda trafiła nam się przepiękna, więc bardzo dużo spacerowałyśmy. No i wróciłam z opaloną buzią hi, hi.

Teraz muszę się znowu pakować, bo od 5 maja czeka mnie pobyt w Rabce na oddziale celem diagnostyki moich zalegań, a potem turnus w sanatorium w Kubalonce. No i wakacje w czerwcu, gdzie mam nadzieję, że naprawdę odpocznę. A do Neurona wrócę w lipcu 🙂

Małe Gacno 8Małe Gacno 8Małe Gacno 8Małe Gacno 8Małe Gacno 8Małe Gacno 8

 

Share on Facebook! TOP

Mój kochany Dziadziuś

By Pati | Filed in Uncategorized

To mój kochany Dziadziuś. Bardzo go kocham i uwielbiam się z nim bawić.

Właśnie, dlaczego mam z nim tak mało zdjęć mamo?

DziadekDziadekDziadekDziadek

Share on Facebook! TOP

Nudy w domku :)

By Pati | Filed in Uncategorized

Ze szpitala wyszłam tydzień temu, ale w dalszym ciągu strasznie kaszlę i mam katarek. Dlatego mamusia nadal nie puszcza mnie do przedszkola. Siedzimy sobie razem w domku. Tyle tylko, że i mnie i mamusi już zaczyna się nudzić. Brakuje już nam pomysłów co tu jeszcze robić.

Sprzątać nam się już nie chce, bo ile można? Malowanie, kolorowanie, plasteliny, makarony itp. mamy przerobione. Na rehabilitację jestem jeszcze za słaba… Po za tym, mnie wszystko interesuje, ale na 10 minut he, he.

Macie jakieś pomysły, co zrobić, aby czas szybciej leciał?

Share on Facebook! TOP

Szpital…

By Pati | Filed in Uncategorized

Luty jest dla mnie wyjątkowo pechowym miesiącem. W tamtym roku, właśnie w lutym leżałam na pulmonologii, bo z przeziębienia zrobiło mi się ostre zapalenie oskrzeli.

Tym razem za to angina rozszerzyła się o ostre zapalenie jamy ustnej. Nie daj, że przez 6 dni w domu nic nie mogłam jeść i leżałam plackiem powalona gorączką powyżej 39 stopni, której nie można było niczym zbić,  to jeszcze przyplątała mi się ta infekcja. No i rodzice w końcu w niedzielę pojechali ze mną na pogotowie, skąd od razu skierowano mnie na oddział.

Jak wiecie, szpital to kłucia (kilkakrotne, bo żyłki mam maleńkie i szybko pękają), wenflony i kroplówki (bo nie mogłam nic jeść i się odwodniłam). Buzię miałam w masakrycznym stanie, język w bąblach, podniebienie i policzki w ropnych krostach, dziąsła mi tak spuchły, że nie było widać moich ząbków. Wargi spieczone, tak, że mi popękały. Ale najgorsza jednak była ta temperatura, która męczyła mnie w sumie 9 dni i nawet lekarze już się niepokoili dlaczego nie spada. W końcu zmieniono mi antybiotyk z dożylnego na kroplówkę i wtedy temperatura powoli zaczęła spadać. I tak po tonie różnych leków, doustnych, dożylnych, maści, smarowideł, kroplówek, itp. doszłam do siebie i dzisiaj wróciłam z mamusią do domku. Teraz troszkę jeszcze kaszlę i smarkam, więc posiedzę sobie tydzień w domku i się zregeneruję.

W zasadzie to obie z mamusią się zregenerujemy, bo jak wiecie warunki w naszych szpitalach są takie a nie inne (czytaj złe, a nawet bardzo złe). W związku z tym, mamusia znowu zaliczyła tygodniówkę na podłodze, stanie lub siedzenie na twardym krześle przy moim łóżeczku z kompletną dietą odchudzającą. Ja się w sumie wyspałam, nawet hałas mi nie przeszkadzał, ale mama jak zombi po tym tygodniu wygląda, ha, ha.

Na szczęście personel na oddziale pediatrycznym w Zabrzu jest wspaniały i rekompensuje te braki żywieniowo-kwaterunkowe. Jednak mam nadzieję, że przez dłuższy czas mnie tam nie zobaczą.

szpital marzec 2013szpital marzec 2013szpital marzec 2013szpital marzec 2013

 

Share on Facebook! TOP

Moje ortezy do pionizacji

By Pati | Filed in Uncategorized

Jak wiecie moi kochani rodzice bardzo o mnie dbają i robią wszystko, abym mogła stanąć na własnych nóżkach. W tym celu dostałam od nich nowy prezent: ogólnoustrojową ortezę do pionizacji i nauki chodu. Na razie dla mnie najważniejsza jest ta pierwsza opcja, ale z czasem mam nadzieję, że będę mogła jej także używać do chodzenia.

Zakładanie ortezy nie jest bardzo czasochłonne i nawet mi się podoba. Stanie w niej to już sama przyjemność. Dużo lepiej i swobodniej się w niej czuję niż w typowym stacjonarnym pionizatorze.

Bardzo lubię stać w ortezie, bo świat wygląda zupełnie inaczej z tej perspektywy. Na początku oczywiście stoję tylko kilka minut, no i mam jeszcze ogromny problem z utrzymaniem głowy w pionie. Mama musi cały czas być przy mnie. Ale jak to się mówi „trening czyni mistrza”, więc za jakiś czas na pewno będzie dużoooo lepiej. Trzymajcie za mnie kciuki.

cyborg & funcyborg & funcyborg & funcyborg & funortezy

Share on Facebook! TOP

Analytics Plugin created by Web Hosting